Pierwsze wspólne wakacje

Wspólnego wyjazdu zwykle oczekujemy z ekscytacją, ale wiemy też, że to ważny sprawdzian dla romantycznego uczucia. Podróże stawiają nas przed nowymi sytuacjami. Z jednej strony pozwalają budować wspólne doświadczenia, które będziemy wspominać, z drugiej – po raz pierwszy przebywamy ze sobą 24 godziny na dobę. Różnice charakterów, temperamentów, podejścia do porządku widzimy jak na dłoni. Nie jest tak, że każda niezgodność musi skłaniać do zastanawiania się nad rozstaniem, częściej po prostu poznajemy rzeczy, nad którymi oboje musimy pracować.
Całkiem prawdopodobne jest, że oboje marzymy o zobaczeniu tego samego miejsca lub wydarzenia. Jeżeli szukamy dopiero kierunku na urlop, rozważając opcje dowiadujemy się więcej o sobie, a czasem uczymy kompromisu.
Delikatną kwestią w związku są finanse. To, w jaki sposób się nimi dzielimy, zależy od tego, jak długo jesteśmy razem, jakie mamy przekonania i jak zostaliśmy wychowani. Pierwsze wakacje to zwykle zasada – każdy płaci za siebie – przynajmniej koszty podróży, noclegów i zwiedzania, jedzenie i drinki na miejscu to kwestia otwarta. Gdy jedna z osób zarabia znacznie więcej i chce umożliwić ekskluzywny wyjazd tej drugiej, sytuacja może być krępująca. W poważnie rokującym związku niesprawiedliwie szukać złych intencji. Jeśli mamy opory, a tak naprawdę plan wyjazdu nam się bardzo podoba – obiecajmy, że zrewanżujemy się w następne wakacje. Pary z długim stażem często dzielą się kosztami – jedna osoba płaci za bilety, druga za nocleg.